bo nie jest mi obojętne
(…) Jest tyle rzeczy, które nie są mi obojętne, którymi chcę się podzielić, porozmawiać, zareagować; więc dzielę się, piszę, wkładam w to serce i pracę, a potem trafiam na swój tekst pod cudzym nazwiskiem (i nie jest to mój pseudonim) (…)

Dzień dobry Mili.

Któregoś pięknego dnia, a był to zeszły czwartek, przypadkiem zajrzałam po dłuuugiej przerwie do blogowej skrzynki, której przeglądanie odłożyłam na bok wraz z całym blogiem i… przeżyłam szok.
Nie, nie ze względu na wszechobecny spam, ale wiadomości, które od Was dostałam; zarówno ich ilość, jak i treść.
To było tak zaskakujące, pozytywne przeżycie, że zwyczajnie się wzruszyłam. Przepraszam, jeśli ktoś jeszcze nie dostał ode mnie odpowiedzi, starałam się nikogo nie pominąć.
Dziękuję za te wszystkie ciepłe, dobre słowa, lepszej motywacji do dalszego pisania nie mogłam sobie wymarzyć.
Dziękuję.

nieobojetne blog bianka van dijk pixabay

Nie pisałam też od dawna na FB.
Przyznam się Wam, że z mediami społecznościowymi bywam nieco na bakier, zresztą to chyba czasem widać.
To taka słodko-gorzka sprawa.

Jest tyle rzeczy, które nie są mi obojętne, którymi chcę się podzielić, porozmawiać, zareagować; więc dzielę się, piszę, wkładam w to serce i pracę, a potem trafiam na swój tekst pod cudzym nazwiskiem (i nie jest to mój pseudonim) i robi mi się nieprzyjemnie.
A potem trafiam po raz drugi i trzeci, i mi się odechciewa.

Cieszę się, że tym osobom tekst się spodobał, niemniej wyraźnie rozmijamy się w kwestii życiowych wartości. A szkoda, bo mowa o stronach dotyczących pozytywnego rozwoju, duchowości i emocji. Ręce i cycki opadają.

Tu mi się przypomina ważna dla mnie rozmowa, z czternastoletnią wówczas córką:
„Mamo, wymień trzy ważne dla ciebie w życiu rzeczy.”
Rzuciłam: „Miłość, wolność, uczciwość”.
„Uczciwość najtrudniejsza”, stwierdziła córa.
Zaskoczona, nawet nieco zaniepokojona, spytałam dlaczego.
„A zawsze jesteś uczciwa wobec SAMEJ SIEBIE?” – zastrzeliło mnie dziecko.

Z drugiej strony, odsiewając rzeczy miałkie, mogę w social mediach kopać bez końca w wartościowych treściach i stykać się z ciekawymi ludźmi, których w inny sposób nie miałabym szansy poznać; plus absolutnie nie do przecenienia.
Z trzeciej, wkurzają mnie algorytmy podtykające mi po raz enty ten sam temat, przeżuty, wypluty i dawno nieaktualny.

Po prostu czasem potrzebuję cyfrowego detoksu. Wiem, że zrozumiecie.

Tymczasem z radością wracam, awansując tytuł jednej z podstron mojego bloga: NIEOBOJĘTNE.
Całusy
M.

Foto:
obraz Gaelle Boissonnard

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *