Zobacz siebie w innych ludziach. Zasada lustra i psychologia relacji

Odbijamy się w innych ludziach jak w lustrze. Patrz… Patrz wokół i patrz na siebie, patrz uważnie, z ciekawością. Wsłuchaj się w siebie, w emocje – drogowskazy.
Złość mówi: „Spójrz tu”.
Zachwyt: „Spróbuj tego”.
Strach: „Uzdrów to”.
To, co podziwiasz w innych, może być Twoim potencjałem. To, co Cię irytuje, może jest Twoim bólem. Bo to, co widzisz u innych ludzi, może być projekcją Twoich ukrytych cech, potrzeb czy lęków.
Widzisz to może…?
Poznajesz kogoś. Nie wiesz czemu, ale czujesz wobec niego silne emocje. Nie mówię tu o zakochaniu od pierwszego wejrzenia (aczkolwiek czemu nie); tą emocją może zachwyt czy fascynacja, ale równie dobrze irytacja, złość lub niechęć. Zastanawiasz się, skąd to poczucie, co Cię tak w tym człowieku wkurza albo pociąga. Tymczasem zasada lustra – żadna magia, tylko psychologiczny mechanizm – podpowiada, że to, co widzimy w innych, często jest odbiciem tego, co nosimy w sobie. Ludzie stają się lustrami, w których przegląda się nasza samoocena, przekonania, marzenia, potrzeby i nierozwiązane historie. Z różnych względów wypieramy niektóre części naszej osobowości; może byliśmy kiedyś za nie krytykowani, może wyśmiani, może żyliśmy w przekonaniu, że są czymś złym. I te wyparte cechy projektujemy na innych ludzi. Carl Jung mówił, że relacje odzwierciedlają naszą nieświadomość, więc jeśli chcemy lepiej poznać samych siebie, powinniśmy przyjrzeć się temu, co dostrzegamy w innych. Zrozumienie i zaakceptowanie cech, pragnień, potrzeb, lęków, po prostu tego, co schowaliśmy gdzieś głęboko, może pomóc i w samorozwoju, i w nawiązaniu lepszych relacji z innymi ludźmi – zarówno tych romantycznych, jak i koleżeńskich czy przyjacielskich.
Czym jest zasada lustra?
W psychologii zasada lustra mówi, że nasze emocjonalne reakcje na innych ludzi są odbiciem naszego wewnętrznego świata. To, co nas w kimś denerwuje, często jest częścią nas, której nie akceptujemy lub nie chcemy zauważyć. To, co nas zachwyca, bywa uśpionym potencjałem, który czeka, byśmy go rozbudzili.
Innymi słowy, ludzie nie tylko działają w naszej rzeczywistości. Oni ją odbijają.
Pokazują nam te aspekty siebie, o których czasem zapomnieliśmy, które ignorujemy, lub których się boimy.
Po co nam psychologiczne lustra?
Choć bywa to niewygodne, zasada lustra jest jednym z najbardziej rozwojowych mechanizmów w relacjach międzyludzkich. Dzięki niej możemy:
- lepiej zrozumieć swoje emocje,
- zauważyć własne cienie i blokady,
- zidentyfikować swoje ukryte potrzeby,
- odkryć nieużywany potencjał,
- uleczyć relację (przede wszystkim z samą sobą).
Każde spotkanie, także to trudne, może stać się lustrem, w którym zobaczymy kawałek siebie.
Co odbijają w nas inni ludzie?
To, czego w sobie nie akceptujemy
Jeśli ktoś nas irytuje, często pokazuje nam to, czego nie chcemy zobaczyć w sobie. Głośna osoba może dotykać naszej nieśmiałości. Zdecydowana: naszego lęku przed konfrontacją. Osoba pewna siebie: nieuświadomionej niskiej wartości.
To nie znaczy, że mamy się obwiniać. To znaczy, że warto się sobie przyjrzeć, ale nie z oceną; z ciekawością.
To, czego nam brakuje
Często podziwiamy w innych to, co w nas śpi. Człowiek, który z błyskiem w oczach realizuje swoje pasje, może przypominać nam, że my też kiedyś marzyliśmy. Osoba stanowcza może uświadomić nam, że mamy prawo wyznaczać granice.
Zachwyt jako lustro, może mówić o naszym potencjale.
Nasze przekonania i programy z przeszłości
Jeśli w dzieciństwie nauczyłaś się, że „trzeba być miłą”, możesz reagować silnym stresem na czyjąś złość. Jeśli wpojono Ci, że „nie wolno przeszkadzać”, możesz czuć dyskomfort przy kimś spontanicznym. Zasada lustra pokazuje to, co zostało w nas zasiane dawno temu.
Jak korzystać z zasady lustra w praktyce?
Zatrzymaj się przy emocji
Gdy ktoś w Tobie coś porusza, nie uciekaj od tego. Zadaj sobie pytania:
- „Co dokładnie mnie zabolało?”
- „Gdzie już to kiedyś czułam?”
- „Co ta sytuacja mówi o mnie?”
Odróżnij fakty od projekcji
Czasem ktoś naprawdę zachowuje się niewłaściwie, ale nierzadko zdarza się, że nasze reakcje, niekoniecznie adekwatne, mówią więcej o nas niż o tej osobie. Pozwólmy sobie na delikatność i szczerość wobec samych siebie.
Zadaj sobie pytanie: czego ta sytuacja chce mnie nauczyć?
Zamiast traktować relacje jak problem, potraktuj je jak wiadomości od życia. Każda trudna osoba może niezamierzenie pomagać wyznaczać granice, a np. każde spotkanie z kimś bardzo pewnym siebie, aroganckim nawet, może przypominać o Twojej sile. Każda irytacja może prowadzić do akceptacji. Nie każdemu ta metoda przypadnie do gustu, ale przyznam, że ja bardzo ją lubię i już w sposób niemal naturalny przyjmuję, że wszystko jest po coś, a ludzie których w życiu spotykam, wnoszą w nie coś, czego nie byłoby bez nich. Nawet, jeśli nie wiem co to takiego, zapewne po czasie się dowiem. I rzeczywiście tak się dzieje.
Zasada lustra a relacja z samą sobą
Najpiękniejszy aspekt tej zasady polega na tym, że uczy nas czułości wobec własnych niedoskonałości. Zamiast walczyć z tym, co widzimy w lustrze, możemy wykazać wyrozumiałością. Autowyrozumiałością, że tak to nazwę. Z czasem zauważysz, że im bardziej akceptujesz siebie, tym spokojniejsze stają się Twoje relacje. Że skupiasz się na pozytywach, a kontakty z innymi dają Ci wsparcie.
Na koniec: lustra nie kłamią, ale nie zawsze mówią całą prawdę
Zasada lustra to narzędzie, szansa, nie wyrok, więc zdecydowanie warto potraktować ją jak zaproszenie do autorefleksji, a nie do obwiniania się. Kiedy rozumiemy na czym polega, zaczynamy widzieć, że inni ludzie nie są „przeciwko nam”, ale są częścią naszej drogi. Pokazują, jak daleko zaszliśmy i jak pięknie możemy iść dalej.
Szerokiej drogi więc 🍀
M.
Podoba mi się, że autor podkreśla, iż to nie wina drugiej osoby, tylko okazja do autorefleksji. Daje to poczucie, że każde spotkanie, nawet trudne, może nas czegoś nauczyć i wzmocnić, jeśli podejdziemy do niego z ciekawością zamiast oceną. Dla mnie to przypomnienie, że praca nad sobą idzie w parze z lepszymi relacjami z innymi.